Po 2001 roku, czyli już w XXI wieku, wprowadzono do sprzedaży kilka produktów o dzianiu antykoncepcyjnym. Większość z nich stanowią preparaty będące modyfikacją dotychczas już istniejących na rynku.
Pojawiły się również nowe pigułki posiadające równie nowe unikalne właściwości poza antykoncepcją. Najnowsze komponenty hormonalne pozwalają unikać wielu przykrych dolegliwości, na które inne preparaty nie mają wpływu. Nie tylko chroni ta pigułka przed niepożądana ciąża, ale również leczy. Pozwala nie tylko poprawić cerę, ale zmniejszyć wagę ciała, unikać napięcia piersi, czy obrzęków. Jej unikalny składnik nie ma wpływu depresyjnego, gdyż jego budowa nie przypomina naturalnego progesteronu choć w organizmie wywołuje taki efekt. Niewielkie działanie odwadniające pozwala na znacznie lepsze samopoczucie kobiet narzekających na obrzęki i napięcie przedmiesiączkowe w naturalnym cykli i przyjmujących inne pigułki RYS HISTORYCZNY Pigułka antykoncepcyjna - doustna antykoncepcja. Wiele jest określeń na tę niewątpliwie najbardziej rewolucyjną i, jak dotychczas, najskuteczniejszą metodę antykoncepcji.
Trudno dziś wyobrazić sobie, jakim niebywałym szokiem było dla ludzi pojawienie się doustnej antykoncepcji. Pigułka, która obecnie ma ponad 40 lat, we wczesnych latach sześćdziesiątych była czymś naprawdę nieprawdopodobnym: pod postacią małych białych tabletek krył się pierwszy środek antykoncepcyjny któremu można było naprawdę zaufać. Co więcej, była dyskretna: codzienne połknięcie jednej maleńkiej pigułki zapewniało kobiecie pewność ochrony przed niepożądaną ciążą. Nie trzeba już było wyskakiwać z łóżka i wykonywać żadnych nagłych manipulacji z kapturkami czy krążkami. Zmiana była więc nieprawdopodobna: po raz pierwszy kobiety mogły przestać bać się ciąży jako nieuniknionej konsekwencji seksu. I choć nie będziemy tu rozważać, co tak naprawdę było przyczyną, a co skutkiem, musimy przyznać, że bez pigułki nie byłoby rewolucji obyczajowej lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, a przynajmniej wyglądałaby ona całkiem inaczej.
Niewątpliwie pigułka dała kobietom wolność o jakiej nie mogły nigdy wcześniej marzyć. I zapewne właśnie to było przyczyną ataków, które od pierwszej chwili zaczęły zwalać się na tabletkę. A oskarżano ten biedny specyfik o wszystkie możliwe zbrodnie, w tym - o rozbijanie rodzin i podkopywanie wszelkich możliwych wartości. Atak na pigułkę był zawsze motywowany przez politykę i religię, choć często przybierał formę medyczną czy może raczej pseudomedyczną. Pewnie nic w tym dziwnego: lepsze efekty można osiągnąć zastraszając rzesze kobiet rozmaitymi pogłoskami no szkodliwości hormonów, niż mówiąc wprost, że pigułka jest zła, bo uwalnia kobiety od społecznego nadzoru nad ich życiem seksualnym. Nie mamy tu zamiaru twierdzić, że pigułka jest, a zwłaszcza była od początku stuprocentowo bezpiecznym i pewnym środkiem. Kiedy po raz pierwszy - a było to w 1960 roku - otwarto przed pigułką drzwi na światowy rynek, sprzedawane tabletki zawierały poważną dawkę hormonów. Mówiąc ściśle, jedna tabletka zawierała więcej hormonów niż dziś miesięczna porcja specyfiku, a co więcej, ówcześnie stosowane hormony były zupełnie inne niż używane obecnie.
Współczesne kobiety powinny się z tego cieszyć: dzięki takiemu właśnie składowi tej "pra-pra tabletki" wyszły na jaw uboczne efekty, które może powodować pigułka. W konsekwencji z jednej strony firmy farmaceutyczne udoskonaliły tabletkę, z drugiej zaś strony lekarze nauczyli się odróżniać kobiety, dla których pigułka jest wygodnym i bezpiecznym środkiem od tych, które powinny poszukać sobie innej metody antykoncepcji.